Jagiellonia Białystok, Legia Warszawa, Lech Poznań i Lechia Gdańsk. Ekstraklasowe TOP 4 już po 24. kolejce odskoczyło od reszty stawki na bezpieczną odległość. Po podziale punktów dystans dzielący czwartą Lechię i piątą Wisłę Kraków wynosi jednak tylko pięć punktów.

Jagiellonia, Legia, Lech, Lechia. Taka jest aktualna kolejność w czubie ligowej tabeli. Gdyby jednak wziąć pod uwagę bezpośrednie spotkania pomiędzy tymi drużynami kolejność uległaby zmianie i żaden zespół nie byłby na tym samym miejscu co obecnie. Wyglądałoby to dokładnie tak:

TABELA BEZPOŚREDNICH SPOTKAŃ POMIĘDZY DRUŻYNAMI Z TOP 4 (18 PUNKTÓW)

1. Legia Warszawa – 16 punktów: strata punktów jedynie na inaugurację z Jagiellonią Białystok (1-1), poza tym 5 zwycięstw,
2. Lechia Gdańsk – 9 punktów: 1-0 i 3-0 z Jagiellonią Białystok oraz 2-1 z Lechem Poznań,
3. Jagiellonia Białystok – 7 punktów: 1-1 z Legią Warszawa oraz 2-0 i 2-1 z Lechem Poznań,
4. Lech Poznań – 3 punkty: 1-0 z Lechią Gdańsk.

Pomimo tego, że gdzieniegdzie da się usłyszeć, że to Lech Poznań jest faworytem w walce o mistrzostwo Polski to bazując na wynikach bezpośrednich spotkań drużyn z TOP 4 w rundzie zasadniczej przyszłość dla Kolejorza nie musi wcale być taka kolorowa.

W ligach bez podziału punktów zazwyczaj „mistrzostwo zdobywa się w meczach z dołem tabeli”. W polskiej ekstraklasie w obecnym kształcie mistrzostwo zdobywa się jednak dzięki wygranym z bezpośrednimi rywalami z górnej części tabeli. Wcześniej gra się o załapanie do grupy mistrzowskiej i zaliczkę, która po podziale da niejako przyzwolenie na jakąś niespodziewaną wpadkę.

Po remisie Wisły Płock w Gdyni pojawiły się głosy, że Nafciarze zwyczajnie nie zasłużyli na grę w górnej ósemce. Jednak jako, że nie gra się tam za zasługi, a zdobyte punkty to płocczanie nad morzem musieli wygrać i mieliby spokój, ale pokpili sprawę, więc nie zasłużyli. Według niewydrukowanej tabeli portalu weszlo.com powinni być jednak nie tylko w górnej ósemce, ale wręcz w… TOP 4, tuż nad Lechią.

Poza drużyną Marcina Kaczmarka utrzymać powinien się jeszcze… Ruch Chorzów, a w rzeczywistości w gronie najlepszych ekip w kraju znalazły się 10. i 11. ekipa tego zestawienia – Bruk-Bet Termalica Nieciecza oraz Korona Kielce. Może warto więc sprawdzić jak reszta ligi radziła sobie w meczach z TOP 4?

TABELA ZA MECZE Z TOP 4 (21 PUNKTÓW)

1. Bruk-Bet Termalica Nieciecza – 10 punktów – bramki 6:8 (-2)
2. Wisła Płock – 10 punktów – bramki 10:14 (-4)
3. Wisła Kraków – 9 punktów – bramki 9:8 (+1)
4. Zagłębie – 9 punktów – bramki 12:16 (-4)
5. Pogoń Szczecin – 9 punktów – bramki 8:12 (-4)
6. Korona Kielce – 7 punktów – bramki 12:15 (-3)
7. Ruch Chorzów – 6 punktów – bramki 8:20 (-12)
8. Arka Gdynia – 5 punktów – bramki 9:16 (-7)
9. Górnik Łęczna – 4 punkty – bramki 3:19 (-16)
10. Śląsk Wrocław – 3 punkty – bramki 1:18 (-17)
11. Cracovia – 2 punkty – bramki 6:15 (-9)
12. Piast Gliwice – 2 punkty – bramki 4:17 (-13)

Najwyżej z drużyn z grupy spadkowej uplasowały się Wisła Płock i Zagłębie. W przypadku tych drugich złożyły się na to jednak 3 wyjazdowe zwycięstwa z Lechem, Legią i Jagiellonią z pierwszej części sezonu. Pozostałych 5 spotkań Miedziowi przegrali, w tym 4 razy (jako jedyni!) u siebie. Poza tym ani razu w meczach domowych nie udało się wygrać: Śląskowi, Arce, Cracovii i Piastowi. Dodatkowo, wrocławianom nie udało się nawet… zdobyć bramki.

Z drugiej strony. Najlepiej przed własną publicznością spisywały się Wisła Kraków (8 punktów) i Bruk-Bet Termalica (6 punktów), które nie zaznały goryczy porażki. Poza tym krakowianie stracili… jedną bramkę z Jagiellonią, gdy Łukasza Załuskę w doliczonym czasie gry pokonał Damian Szymański.

Płynnie można więc przejść do potyczek wyjazdowych, w których najlepiej radzili sobie wspominani lubinianie, a zdecydowanie najgorzej Górnik z bilansem 0 punktów, 0 zdobytych i 13 straconych bramek. Oprócz łęcznian poza domem wygrać nie potrafili zawodnicy: Wisły Kraków, Pogoni, Korony, Śląska, Cracovii i Piasta. Dla tych, którzy załapali się do grupy mistrzowskiej ponowne starcia z TOP 4 zapewne znów nie będą przyjemne. Ale i tak lepsze to niż gra o utrzymanie.

Przy tym wszystkim dość długo istniało przekonanie, że Wisła Płock o wiele lepiej radzi sobie z drużynami mocniejszymi kadrowo. O ile ocenić potencjał poszczególnych drużyn nie jest łatwo, to uznane marki jak Legia i Lech oraz dobijające do nich Jagiellonia i Lechia na pewno do nich należą.

Po rundzie wiosennej (20. kolejek) proporcja punktów zdobytych przez płocczan z drużynami z górnej i dolnej ósemki wynosiła 17 do 7 punktów. Po rundzie zasadniczej (30. kolejek):
– patrząc jakby w ósemce nie doszło do zmian – 24 do 15,
– patrząc już po tym jak w tabeli doszło do przetasowań – 18 do 21.

Zależność zniknęła. Może to i dobrze, przed walką o ekstraklasę dla Płock w sezonie 2017/18, w której Nafciarze zmierzą się z tymi słabszymi po rundzie zasadniczej.