Kuleje ofensywa. Wnioski i oceny po meczu z Lechią Gdańsk

Wisła Płock zagrała średni mecz w Gdańsku. Spotkanie było niemalże na styku, choć z pewnym wskazaniem na gospodarzy. Trener Maciej Bartoszek ma o czym myśleć, bo jego zespół nie strzela bramek.

Już w drugiej kolejce w zespole Wisły doszło do kilku zmian kadrowych, podyktowanych też absencją niektórych zawodników. Trener Maciej Bartoszek zdecydował się zagrać 2 napastników, bo nie mógł zagrać Patryk Tuszyński. W fazie defensywy broniło też 5 zawodników – Piotr Tomasik to dziś jednak bardziej obrońca, niż skrzydłowy. Już po 1. kolejce szkoleniowiec zmienił prawego obrońcę. I tu można wyciągnąć najwięcej wniosków.

Z jednej strony Wisła nie traci dużo bramek. 1 bramka w Legii po petardzie Muciego, 1 bramka w Gdańsku po pechowym rykoszecie. Jeśli taka średnia zostanie utrzymana do końca sezonu, będzie to niezły wynik. Co prawda gospodarze mieli więcej okazji (choćby sam na sam Łukasz Zwolińskiego), ale nie wpadło. Teoretycznie jest okej i tak naprawdę można chwalić po tym meczu Damiana Michalskiego. Kilka bardzo ważnych interwencji w obronie, prawie „asysta” przy bramce – to był solidny występ. Niezłą passę podtrzymuje Anton Krywociuk, ale prawdziwy krater jest na drugiej flance.

Po meczu przy Łazienkowskiej trener Bartoszek przyznał, że sporo myślał o obsadzie tej strony defensywy. Postawił na Damiana Zbozienia, który wypadł słabo, ale trener powiedział też wprost, że Kristian Vallo też na treningach wyglądał słabiej. To jednak Słowak wybiegł na boisko w Gdańsku i potwierdził słowa trenera sprzed tygodnia – kiepsko na treningu, kiepsko na boisku. Wiosną były gracz Ziliny dał się poznać jako niezły drybler. Gołym okiem widać, że lepiej czuje się w ofensywie niż w defensywie. Od nowoczesnego bocznego obrońcy trzeba wymagać gry do przodu, ale wciąż podstawowym zadaniem jest obrona. Conrado i Durmuz momentami bezlitośnie objeżdżali obrońcę Wisły i właśnie z tej strony było największe zagrożenie – podanie na wolej Zwolińskiego i wystawienie do Kałuzińskiego. Z tych sytuacji powinna paść jedna bramka. Wisła w teorii ma 2 prawych obrońców, ale obaj na początku sezonu szukają formy. Wniosek jest jeszcze jeden – trener Bartoszek nie ucieka od odpowiedzi, nie zakłamuje rzeczywistości. Szacunek.

Formy szuka też Dawid Kocyła. Po 19-latku widać ogromne zaangażowanie, mnóstwo biega, widać, że przeżywa każde zagranie. Trudno określić, gdzie jest problem, ale on jest – nie można od tego uciekać. Marko Kolar powtarza za to historię z Wisły Kraków – długa aklimatyzacja i wystrzał formy po kilku miesiącach. Bezbarwny występ Chorwata.

Kogo można pochwalić? Z pewnością Mateusza Szwocha. Przy Łazienkowskiej się nie popisał, ale w Gdańsku zagrał już dużo lepiej. Wobec nieobecności Rafała Wolskiego i Dominika Furmana to na jego barkach spoczywa największy ciężar w ofensywie i Szwoch się z niego wywiązał. Nie może jednak jednocześnie dogrywać kolegom i strzelać bramki.

Czy Wisła zagrała dobry mecz? Nie. Czy Wisła zagrała słaby mecz? Też nie. Spotkanie moim zdaniem stało na przyzwoitym poziomie, choć z niewielkim wskazaniem na Lechię, bo to gospodarze jakościowo mieli lepsze sytuacje, choć bramka padła po tej najmniej oczywistej. Ot, futbol.

Dwa mecze to może zbyt wcześnie by bić na alarm, ale tabela jest nieubłagana. 2 mecze, 0 goli, 0 punktów. Czy Wisła grała z potęgami? Nie. Owszem, Legia to mistrzowie Polski, ale z takim składem, z jakim grali z Wisłą, mogliby co najwyżej myśleć o zakręceniu się w górnej części tabeli. Lechia to też nie jest zespół, który kilka lat temu typowano do czołowej 4. Oczywiście to wciąż bardzo solidny rywal, trener Stokowiec pracuje od dłuższego czasu, ale pewnych rzeczy nie da się oszukać. Kilku sprowadzonych zawodników to niewiadoma – mogą odpalić i pozamiatać ligę, bo nie takie historie zna Ekstraklasa, ale na tę chwilę trochę jednak brakuje jakości, by myśleć o top4.

Jak już wspominałem, Wisła nieźle broni, ale to jest za mało. Żeby myśleć o czymś więcej niż nerwowa walka o utrzymanie, Wisła po prostu musi strzelać bramki. A okazji do tego jest mało. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że zespół ciągle ma te same problemy – ostatni fragment boiska, gdzie trzeba błysnąć nieszablonowością, żeby sforsować obronę rywala. W oczy rzuca się brak wygranych pojedynków.

Na opublikowanie tego tekstu czekałem na statystyki, bo nie ukrywam, że czasami potrafią przeważyć szalę o +1/-1, ale od początku widziałem, że są błędy. Łukasz Zwoliński ma policzony 1 celny strzał, a statystyki fitness dotarły dopiero w czwartek rano. Trener Bartoszek przyznał, że jest w nich mnóstwo błędów i nie ma się co nimi sugerować.

Oceny pomeczowe w skali 1-10, gdzie 1 to katastrofa, a 10 fenomenalnie (nota wyjściowa to 5):

Bartłomiej Gradecki – 7- wobec choroby Krzysztofa Kamińskiego trener postawił na 21-latka, a ten nie zawiódł. Świetna obrona 2 strzałów Łukasza Zwolińskiego, zwłaszcza sytuacji sam na sam z 2. połowy. Podtrzymał drużynę przy życiu. Do tego spokojna gra nogami (naliczyłem 1 błąd). Bardzo dobry występ Gradola!

Kristian Vallo – 3 – Słabiutki mecz. Ani z przodu, ani z tyłu.

Damian Michalski – 6 – dla 23-latka to najwyższy moment, żeby zacząć grać i w Gdańsku pokazał, że forma jest. Niewiele zabrakło, a Kolar po jego strzale dobiłby piłkę. W defensywie bardzo pewny punkt.

Jakub Rzeźniczak – 4 – słabszy mecz Kuby. Sporo prób rozegrania, ale też błąd przy zagraniu piłki do Gradeckiego, co niemal kosztowało Wisłę bramkę.

Anton Krywociuk 5,5 – Bliski strzelenia bramki po rzucie rożnym. W defensywie przyzwoicie. Jest okej.

Piotr Tomasik 4 – Był pod grą, ale bez większego błysku. W pierwszej połowie zmarnował najlepszą okazję Wisły.

Dusan Lagator – 4 – Lepiej niż w Warszawie, ale wciąż to nie jest to.

Damian Rasak – 5 – kolejny przeciętny mecz pomocnika.

Mateusz Szwoch – 6 – zdecydowanie lepszy mecz w wykonaniu pomocnika. Powinien mieć przynajmniej 1 asystę, a do tego dołożył kluczową interwencję w obronie w pierwszej połowie.

Dawid Kocyła – 3 – zaangażowanie to jednak za mało. 19-latkowi znów niewiele wychodziło w meczu.

Marko Kolar 3 – teoretycznie strzelił bramkę, choć na spalonym był Michalski. Powinien zdobyć jeszcze jedną, ale nie trafił w piłkę. Poza tym bezbarwnie.

Zmiennicy:

Dominik Furman 5 – w Gdańsku dostał mniej minut, niż w Warszawie, ale znów pozytywne wejście.

Rafał Wolski – 4 – nie udało mu się wykreować żadnej sytuacji.

Luka Susnijara 3 – grał za krótko.

Fot. Wisła Płock S.A.

Dodaj komentarz