Legia ma kłopoty. Trzeba to wykorzystać!

Trener Czesław Michniewicz na 24 godziny przed inauguracją sezonu 2021/2022 przyznał, że priorytety Legii to teraz eliminacje Ligi Mistrzów. Szkoleniowiec raczej nie robi zasłony dymnej, bo kadra mistrzów Polski jest na niektórych pozycjach niezwykle uboga. Wisła Płock może to wykorzystać i sprawić niespodziankę przy Łazienkowskiej.

Wydaje się, że klub wyciągnął wnioski w kwestii budowy kadry na sezon. Kilku zawodników z wysokimi kontraktami odeszło, ale wzmocnienia były przeprowadzone po cichu. Bez fajerwerków, bez przecieków do prasy. Nie było pompowania balonika, a raczej praca, praca i jeszcze raz praca. Nafciarze bez większego zgiełku sprowadzili 3 naprawdę solidnych zawodników – jakość, a nie ilość.

Teoria

Anton Krywciuk, lewonożny stoper, mogący też grać na lewej obronie. 22-latek w poprzednim sezonie zagrał w 21 meczach azerskiej 1. ligi (29. liga w Europie, Ekstraklasa jest 30.). Urodzony w Kijowie reprezentant Azerbejdżanu może być realnym wzmocnieniem defensywy Nafciarzy. Sporo do gry może wnieść jego lewa noga, co powinno ułatwić wyprowadzanie piłki.

Marko Kolar – Chorwat dał się poznać już z gry w Wiśle Kraków. Początki w Polsce były trudne, ale gdy w sezonie 2018/19 złapał swój rytm, w 26 meczach zdobył 12 bramek. Bardzo przyzwoity wynik, po którym Biała Gwiazda sprzedała go do FC Emmen. 2 sezony w Eredivise nie były jednak aż tak udane – łącznie 35 występów i 5 bramek. a jego klub spadł z Eredivise. Holandia to jednak zdecydowanie wyższa półka niż Polska, więc 26-latek powinien sobie spokojnie poradzić.

Dominik Furman, którego powrót wzbudził największe zainteresowanie. Były kapitan Wisły wraca po niezbyt udanej, choć nie katastrofalnej, przygodzie w Turcji. 29-latek z pewnością liczył na coś więcej, niż 1083 minuty (za Transfermarkt) w Superlig i 3 asysty. Genclerbirligi Ankara spadło z ligi. Trener Maciej Bartoszek przyznaje, że Furmi nie jest gotowy na 90 minut meczu, więc mecz z Legią raczej zacznie na ławce rezerwowych.

Wisła zadbała więc o jakość na każdej pozycji, a do tego można dołożyć Damiana Warchoła, który ponoć nieźle spisywał się w sparingach czy Radosława Cielemęckiego, który ma rywalizować z Dawidem Kocyłą. Kadra nie jest przerośnięta, gęsto zrobiło się tylko w środku pola. Tu Maciej Bartoszek ma wręcz kłopot bogactwa.

Praktyka

Środek pola Nafciarzy jest naprawdę imponujący. Oczywiście trzeba zadbać o odpowiedni balans między defensywą i ofensywą, ale w teorii można zestawić środek pola: Rafał Wolski na „10” i Mateusz Szwoch z Dominikiem Furmanem na „8”. Na bokach Dawid Kocyła/Radosław Cielemęcki i Marko Kolar/Luka Susnijara. Na „9” Patryk Tuszyński. Trudno sobie z tym składem wyobrazić podbój Europy, ale napsuć krwi czołówce Ekstraklasy? Czemu nie.

Przed pierwszymi meczami niewiele można powiedzieć, bo 3 z 4 sparingów były zamknięte. Jakiekolwiek wnioski można więc wyciągać tylko ze składów i wyników. Co zatem można powiedzieć?

  • Patryk Tuszyński, pierwsza strzelba Wisły, strzelił tylko 1 bramkę.
  • Dużo grał Rafał Wolski (ponad 200 minut), za którego zdrowie wszyscy trzymamy kciuki. Wolak grał w 3 z 4 sparingów, a jedynym, w którym go zabrakło, to porażka z Widzewem Łódź. Przypadek? Być może.
  • Najczęściej grała para stoperów Rzeźniczak-Krywotsiuk i wydaje się, że tak będzie wyglądała podstawowa para środkowych obrońców.
  • Matusz Szwoch strzelił 2 bramki, najwięcej w zespole.
  • Wisła będzie grała 4 z tyłu.

Tyle można napisać bezpiecznie.

Wszyscy w Płocku powtarzają, że pora powalczyć o coś więcej. Takich zawodników jak Jakub Rzeźniczak, Dominik Furman czy Rafał Wolski nie zadowala walka o utrzymanie. Maciej Bartoszek również podkreśla, że ma duże oczekiwania od zespołu. Wydaje się, że szkoleniowiec daje swoim podopiecznym większy luz w ofensywie – Wisła może po prostu pograć w piłkę, dać show, a przy odpowiedniej jakości zawodników może to wypalić. Może, ale nie musi. Czas pokaże.

Warto też skupić się na problemach Legii. W teorii mistrz Polski to najbogatszy klub w Polsce, ale ma spore problemy z finansami. Dla stołecznych kolejny rok bez gry w Europie oznacza finansową katastrofę. Legia musiała już przełknąć gorzką pigułkę sprzedaży Michała Karbownika poniżej oczekiwań, ale tak to już jest w tym biznesie. Jeśli finansowa pętla się zaciska, musisz reagować.

Dlatego jasne jest, że priorytetem dla Czesława Michniewicza jest wtorkowy mecz z Florą Tallin w ramach eliminacji Ligi Mistrzów. Wygrana z Estończykami da mistrzom Polski fazę grupową Ligi Konferencji, co jest absolutnym planem minimum. Ewentualna strata punktów w meczu z Wisłą Płock jest wkalkulowana w koszty, bo te 3 oczka można nadrobić na dystansie sezonu.

Trener Michniewicz dość otwarcie mówi o piłce. Nie chowa się, nie robi sztucznych zasłon (choć zawsze trzeba brać to pod uwagę). Już na przedmeczowej konferencji przyznał, że ma choćby problem w środku pola.

Dzisiaj jest Bartek Slisz, Andre Martins i młody, niedoświadczony Kuba Kisiel. Więcej nie ma możliwości gry na tej pozycji – przyznał Michniewicz. Planujemy wiele zmian w meczu z Płockiem.

To raczej oczywiste, że Legia wystawi swój drugi garnitur. Zabraknie Bartosza Kapustki, który zerwał więzadła. Absencji w zespole gospodarzy zapewne będzie więcej, a szkoleniowiec zapewne da odpocząć zawodnikom, którzy ostatnio grali najwięcej. Sporo w nogach mają Luquinhas, Filip Mladenović, Andre Martins.

Nikt jednak nie odda niczego za darmo. Wisła Płock w ostatnich latach stawiała się Legii przy Łazienkowskiej, ale ostatnia wizyta nie kojarzy się zbyt dobrze. Nadarza się okazja, by powtórzyć wynik zespołu Dariusza Dźwigały.

Fot. Wisła Płock S.A.

Dodaj komentarz