Lej beniaminka. Wnioski i oceny po meczu z Radomiakiem

Im dłużej myślę nad meczem z Radomiakiem, tym bardziej mam przekonanie, że ten mecz po prostu trzeba było wygrać. Udało się, choć Wisła nie zachwyciła.

Trzy mecze to już jakiś wycinek sezonu i pewne dłuższe wnioski można wyciągać. O samym meczu nie ma co przesadnie się rozpisywać, bo Radomiak bez Nascimento był po prostu bardzo nijaki i stworzył w zasadzie tylko jedną groźną akcję. Karol Angielski przypomniał płockim kibicom dlaczego po raz kolejny odbił się od Ekstraklasy.

Wisła źle zaczęła i w 3. kolejce podchodziła do meczu z beniaminkiem. Osłabionym beniaminkiem i to u siebie. Gdyby i tu Nafciarzom powinęła się noga, mogłoby się zrobić nerwowo. Nie mówię, że od razu leciałyby głowy, ale pewne lampki by się zapewne zapaliły. Trener Maciej Bartoszek wystawił wszystko, co miał. Nie wyglądało to źle, ale fajerwerków też nie było.

Bardzo przyjemnie ogląda się grę Rafała Wolskiego, któremu trzeba przypisać przynajmniej 50 proc. bramki. Widać po nim inne prowadzenie piłki, inną jakość w rozgrywaniu, szybkość podejmowania decyzji. Dla Wolaka warto przychodzić na stadion, ale niestety – po raz kolejny przydarzył się uraz.

Trener Bartoszek decyduje się na hybrydowe ustawienie. Dawid Kocyła w ataku gra bardzo wysoko, ale w fazie defensywy zajmuje miejsce na prawej obronie. To nowość dla 19-latka i w pierwszej połowie zagrał słabo. Mnóstwo strat, niedokładności, nerwowe ruchy. Nie zdziwiłoby mnie gdyby zszedł w przerwie, ale jednak wyszedł na drugą połowę i zagrał fantastyczne zawody. Napędzał akcje, mógł mieć asystę, zaliczył też niezwykle ważną interwencję wślizgiem – kto wie czy nie uratował zespół przed stratą bramki.

Jego vis a vis jest równiejszy, choć też nie zachwyca, zwłaszcza w ofensywie. Piotr Tomasik jest pod grą, , dużo biega, ale trudno zliczyć wszystkie dośrodkowania, które kończą się na pierwszym obrońcy. Ewidentnie musi jeszcze poszukać formy.

Warto też odnotować wejście Filipa Lesniaka – Radosław Sobolewski od niego zaczynał ustawienie składu, ale u Macieja Bartoszka za wiele nie pograł. W meczu z Radomiakiem musiał wejść, choć sytuacja była dość komfortowa. Zagrał jednak bardzo poprawnie – uspokoił grę, potrafił rozrzucić piłkę, podać na 1 kontakt. Niemal tradycyjnie nie dał zbyt wiele w ofensywie, ale no cóż – nie można mieć wszystkiego.

Poza golem Wisła miała jeszcze 2 dobre sytuacje – Damian Warchoł powinien wykończyć zdecydowanie lepiej. W końcu przychodził do Płocka z łatką zawodnika, który strzela gole. Tym uderzeniem się nie popisał. Niezłą sytuację miał też Łukasz Sekulski (świetne podanie Rasaka!), ale uderzał swoją słabszą, prawą nogą, choć i tak można sobie wyobrazić, że piłka powinna ugrzęznąć w sieci.

Udało się dowieźć prowadzenie. Tak, dowieźć, bo Wisła nie forsowała przesadnie tempa, momentami grała na czas. W pamięci zapadła mi sytuacja, gdy Łukasz Nadolski dość leniwie podawał piłkę, która wyszła na aut. Widocznie Nafciarze czuli, że goście nie są w stanie zrobić im krzywdy. 3 punkty zostały w Płocku, ale gra wciąż pozostawia sporo do życzenia. Tempo gry i ostatnie podanie wciąż do poprawy. Być może jednak Maciej Bartoszek znalazł obsadę prawej strony Wisły w osobie Dawida Kocyły.

Oceny pomeczowe w skali 1-10, gdzie 1 to katastrofa, a 10 fenomenalnie (nota wyjściowa to 5):

Bartłomiej Gradecki – 6 – tylko 6, choć nie do końca „wina” bramkarza. Po prostu Radomiak nie zmusił go do zbyt wielkiego wysiłku. Kilka dobrych interwencji na przedpolu, raczej spokojna gra nogami (1 błąd w 1. połowie). Wygrywa rywalizację z Krzysztofem Kamińskim.

Anton Krywociuk 5 – nota wyjściowa, bo trudno przesadnie wyróżniać środkowych obrońców Wisły, ale też nie można im zbyt wiele zarzucić.

Jakub Rzeźniczak – 5 – jak wyżej.

Damian Michalski – 5 jak wyżej.

Piotr Tomasik – 4 – dobrze w defensywie, bez większego błysku w ofensywie.

Dominik Furman – 4 – swoje zrobił, ale to nie był wybitny mecz Dominika. Po zejściu Rafała Wolskiego grał wyżej i w ofensywie w zasadzie niczym wielkim się nie wyróżnił. Widać, że dopiero dochodzi do formy.

Damian Rasak – 7 – szef. Trzymał defensywę, pokazywał też akcenty w ofensywie, m.in. świetne dogranie do Łukasz Sekulskiego w 85. minucie.

Dawid Kocyła – 4 – gdyby zszedł w przerwie, dostałby zapewne coś pomiędzy 1 a 2. Po przerwie zasłużył jednak na coś w okolicach „7”, więc sumujemy noty i dzielimy na pół. Jeśli będzie grał tak, jak w 2. połowie meczu z Radomiakiem, nominalni prawi obrońcy mogą długo nie pograć.

Rafał Wolski – 7 – grał tylko 40 minut, więc być może nota nieco zawyżona, ale trudno nie docenić Wolaka. Widzi więcej, gra szybciej, kluczowy odbiór przy akcji bramkowej.

Mateusz Szwoch – 6 – zaliczył asystę, jego 2 strzały były groźne, ale powinien nadawać grze jeszcze większej płynności.

Marko Kolar – 6 – 1 celny strzał, 1 gol. Nie tracił piłek, ale też przesadnie dużo ich nie dostawał.

Zmiennicy:

Filip Lesniak – 5 – niezły mecz, ale żeby wyjść poza notę wyjściową, środkowy pomocnik musi dołożyć coś w ofensywie.

Damian Warchoł – 4- doszedł do świetnej sytuacji, ale się podpalił i ją zmarnował. Tym razem bez konsekwencji, ale takie akcje trzeba kończyć.

Łukasz Sekulski – 4 – świetnie wyszedł do podania i miał trudniejszą pozycję – dwóch obrońców na plecach i piłkę na słabszej nodze. Mimo to mógł z tego wycisnąć znacznie więcej.

Dusan Lagator – grał za krótko.

Fot. Mateusz Ludwiczak/Wisła Płock S.A.

Dodaj komentarz