Trenerzy po derbach Mazowsza

Co trenerzy powiedzieli na pomeczowej konferencji prasowej?

Radosław Sobolewski:

Niestety nie udało się podtrzymać naszej serii. Przegrywamy dziś wyraźnie z drużyną Legii Warszawa. Oczywiście zespół Legii był bezapelacyjnie zespołem lepszym. Gratuluję zwycięstwa. Tak naprawdę mecz od początku nam się nie ułożył. W pierwszej połowie trzy stracone bramki, później można powiedzieć, że wróciliśmy do gry. Przed przerwą strzelamy dwie bramki i wychodzimy z dobrym nastawieniem żeby kontynuować, aby próbować przynajmniej strzelić bramkę na remis. Nie udaje nam się to, narażamy się na kontry i Legia podwyższa wynik zdecydowanie. Niemniej kontynuujemy pracę. Mam nadzieję, że w najbliższych meczach pokażemy się jak w czterech zwycięskich meczach, które miały miejsce przed tym. Tak będziemy podchodzić do pracy. Razem wygrywamy, razem przegrywamy. Chciałbym się jeszcze odnieść do zmian w przerwie – to były zmiany czysto taktyczne.

Czy pana zdaniem Kacper Rogoziński był faulowany przy akcji na 2:0?

Niestety jeszcze nie widziałem powtórek na wideo. Z ławki wydawało mi się, że tak. Natomiast ciężko mi się do tego odnieść. Miałem takie wrażenie, i za to też chyba dostałem żółtą kartkę, że delikatne faule w naszą stronę były nieodgwizdywane, a w drugą stronę przeciwnie. To wytwarza frustrację, ale nie chciałbym oceniać tego zdarzenia.

Na jakiej podstawie wybrał pan młodzieżowca na ten mecz?

Kacper wyglądał naprawdę fajnie na treningach. Spisywał się bardzo, bardzo dobrze. Druga kwestia to zmiana jeden do jednego – nie musiałem rotować składem, który swoją postawą w ostatnich czterech meczach zasłużył na to, aby wystąpić w tym meczu. Mecz z Legią to zawsze nagroda dla piłkarza. Dwie rzeczy: dyspozycja Kacpra na treningach i dwa zmiana jeden do jednego.

Czy Legia pana czymś dziś zaskoczyła?

Nie, nie wydaje mi się żeby te bramki wynikały z zaskoczenia. Większość bramek to po prostu nasze błędy i to właśnie zespół Legii, dzięki swojej jakości, wykorzystał te błędy.

Czesław Michniewicz:

Myślę, że wspólnie z Wisłą stworzyliśmy dziś dobre widowisko na kartofel plac przy Łazienkowskiej, bo tak to trzeba nazwać. Boisko było bardzo złe. Przeszkadzało nam, przeszkadzało piłkarzom Wisły Płock. Nie mieliśmy na to wpływy, ale boisko było bardzo, bardzo słabe. Mimo to udało się zdobyć pięć bramek. Do 40. minuty wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą. Na 5 minut zgasło nam światło i zrobiło się 3:2. W przerwie podjęliśmy zmianę. Wprowadziliśmy Artema Shabanova, którego chcieliśmy spokojnie wprowadzić w przyszłym tygodniu, dopiero wtedy włączyć go do gry. Niestety potrzeba chwili była taka, że musieliśmy uzupełnić linię obrony o niego. Po jego wejściu gra się uspokoiła, graliśmy spokojnie i pewnie, a Wisła nie stwarzała sobie już zbyt wielu sytuacji. My stworzyliśmy kilka ładnych, składnych akcji i dzięki temu strzeliliśmy kolejne bramki. Cieszę się bardzo, bo przez 85 minut tego spotkania byliśmy zespołem który dominował, stwarzał sobie okazje, dominował, grał po naszemu, na naszych zasadach. To bardzo cieszy. Martwi to, że przez 5 minut potrafiliśmy doprowadzić do sytuacji, że ze spokojnego meczu zrobił się mecz nerwowy i tuż przed przerwą tak się stało. Na pewno wyciągniemy dużo wniosków, zarówno tych dobrych jak i gorszych, bo nie brakowało też gorszych momentów. Nie tylko ze względu na boisko, ale też na niektóre wybory. Gratuluję chłopakom. Zagrali dobre spotkanie, utrzymali dobre tempo, zarówno jeśli chodzi o wychodzenie na pozycję, jak i rozgrywanie piłki. Myślę, że było okej.

Dodaj komentarz